pon, Wrz 21, 2020

Po kilku miesiącach posuchy od footballu i czasu spędzonego przy “Wspaniałym Football Managerze” powróciła pierwsza poważana liga piłkarska. Nie dziwi zapewne nikogo, że są to rozgrywki w Niemczech. Wiadomo nie od dzisiaj, że jest to jeden z najlepiej zorganizowanych narodów i sam fakt tak szybkiego powrotu tylko mnie w tym utwierdził. Bo skoro zrobili to już oni to tylko kwestią czasu jest powrót kolejnych lig. Już niedługo ma ruszyć nasza rodzima Ekstraklapa, ale zanim przejdziemy do rodzynków to skupmy się na ostatnim weekendzie.

Szczerze mówiąc nie jestem wielkim fanem oglądania meczów właśnie Bundesligi, chociaż w minioną sobotę usiadłem wygonie przed ekranem telewizora i obejrzałem mecz “otwarcia” wznowionego sezonu. Wiadomo było, że jednym z najciekawszych spotkań tej kolejki będzie pojedynek w Revierderby – BVB z Schalke. Spotkanie wielkiej niewiadomej, zwłaszcza dla mnie. Szczerze nie spodziewałem się większych fajerwerków, bo skoro przez ostatnie dwa miesiące piłkarze trenowali głównie w domu, a przed wznowionym sezonem nie było tak naprawdę okresu przygotowawczego, można było spodziewać się wszystkiego, ale niewielu przewidywało dominacje Borussii. Trudno jednak jednoznacznie ocenić poziom tego widowiska. Po jednej stronie BVB bez kilku kluczowych zawodników tego sezonu, po drugiej Schalke nie tak mocne jaki kilkanaście lat temu.

Pierwsze kilka minut było jednak rozpoznaniem wroga, jak dla jednej, tak i dla drugiej drużyny. Ten czas nie trwał jednak wiecznie, gdyż już po dobrych 20 minutach spotkania było widać kto tak naprawdę nie przespał tych dwóch miesięcy w wegetacji. Po zawodnikach Dortmundu nie było widać praktycznie przerwy w rozgrywkach, powiedziałbym więcej. Prezentowali się zdecydowanie lepiej, aniżeli w ostatnim dwumeczu w LM przeciwko PSG. Czy to jest tylko i wyłącznie zasługa trenera, który jest perfekcjonistą i poprawił przez dwa miesiące pewne mankamenty drużyny? A może jest to spowodowane słabą dyspozycją przeciwników? Niestety, trudno jednoznacznie to zweryfikować po zaledwie jednym spotkaniu/jednej kolejce. Bo równie dobrze na jedno i drugie pytanie mogę odpowiedzieć twierdząco.

Jednakże nie na samym spotkaniu chciałbym się skupić, a na całej otoczce związanej właśnie z powrotem ligi. Pierwsza rzecz jaka się rzuciła mi w oczy, to jak rygorystycznie zawodnicy oraz sztab przestrzegają zasad określonych przez organizatorów rozgrywek. Obowiązkowa odległość na ławce rezerwowych, nie podawanie sobie rąk, zakładanie maseczek po zejściu z boiska. Większość z tych obostrzeń jest kompletnie bezcelowa, w końcu każdy z tych piłkarzy jak i sztabu szkoleniowego przed startem ligi byli już zbadani aż 5-krotnie. Jednak z drugiej strony pokazuje to jak poważnie traktuje się ten powrót do piłki, która jeszcze długo nie będzie “normalna”. Możecie powiedzieć, że zdarzyło się kilka incydentów. Niektóre nieodpowiednie, niektóre za to humorystyczne. Ale prawda jest taka, że Bundesliga wypuściła gotowy patent na powrót do grania.

Natomiast jak powiedziałem na początku należy przejść do drugiego krańca rzeczywistości. Po sobotnim powrocie niemieckiej ligi do gry już w ten weekend wraca liga czeska. W której do tej pory nie przeprowadzono żadnego testu na COVID – 19. Pierwszy takowy ma się odbyć kilka dni przed startem ligi, czyli najprawdopodobniej w czwartek. Nie wiem natomiast jak wygląda trenowanie i przygotowanie się do rozgrywek. Ale pewne jest jednak to, iż wiele klubów z tamtejszej ligi upadnie, jeśli nie zostanie ona wznowiona. Najciekawiej jednak dzieje się jak zawsze w Polsce, która też wielkimi krokami zbliża się do powrotu. Jak to my mamy w zwyczaju najlepsze rzeczy podglądamy od sąsiadów zza miedzy. Niestety, troszkę nam z tym nie wychodzi i np. testów do tej pory zrobiliśmy “aż” dwa na piłkarza. A zamieszanie w niższych ligach zdziwiło nawet nasz rodzimy PZPN. Po aferze wywołanej przez Lubelski Związek Piłki Nożnej przyszedł czas na Sokół Ostruda i Legie II. Związki regionalne, toteż nazewnictwo nie gra najważniejszej roli. Niejednoznacznie interpretują własne regulaminy ligowe, które prowadzą do kontrowersyjnych awansów i niepotrzebnej burzy medialnej. Zapewne, gdyby nie powiązania owych związków z klubami, które dostały “promocje” przy stoliku – nie mówilibyśmy o kontrowersji. Dla mnie jednak jako postronnego obserwatora, najbardziej komiczną sytuacją jest fakt, w jaki sposób owe związki się tłumaczą z zaistniałej sytuacji. A i tak na końcu całą sprawę będzie musiał rozstrzygnąć PZPN. Niestety sytuacja jest niecodzienna, i zamiast się cieszyć, będzie trzeba na każdym kroku udowadniać swoją rację i nie tylko na tle tej dyscypliny.

Jestem ciekawy jakie są wasze odczucia w tej tematyce, jak wygląda wasz pierwszy weekend po tej przerwie oraz co sądzicie o sytuacji w 3 lidze. A jeśli wam się podobał ten mini felieton piłkarski i chcielibyście takich więcej zostawcie jakieś komentarze 😀

autor: Krzysztof Bogumił Pilarczyk “DobiFM”

Tags:

Related Article

0 Comments

Leave a Comment