pon, Wrz 21, 2020

Siedziba Sports Interactive okiem fana gry .

Czy interesowało was kiedyś jak wygląda miejsce powstawania najważniejszej gry w naszym życiu? Czy chcielibyście kiedyś mieć okazje takie miejsce odwiedzić?

Ja miałem w swoim życiu okazję odpowiedzieć sobie na te dwa pytania, dość niedawno, bo pod koniec 2018 roku. Miała wtedy miejsce druga edycja turnieju pod nazwą CopaManageria, w której udało mi się wziąć udział. Zanim jednak opiszę wam wygląd samej siedziby Sports Interactive, chciałbym poświęcić trochę czasu samej inicjatywie, która dała mi możliwość spędzenia dwóch dni właśnie w niej.

Turniej powstał z inicjatywy jednego z pracowników Sports Interactive, miał na celu zebranie grona reprezentantów z 16 krajów, gdzie gra Football Manager ma największą popularność. Uczestnicy mieli spędzić ze sobą trochę czasu i rozegrać turniej w najnowszejodsłonie gry. Pierwsza edycja miała miejsce pod koniec 2017 roku, reprezentantem Polski był wtedy Filip Bohdanowicz. A sam turniej rozgrywany był jeszcze w starej siedzibie. Zasady pierwszej i drugiej edycji nie uległy jednak zmianom, natomiast reprezentanci już tak. Pod koniec 2018 roku tego zaszczytu doświadczyłem ja, dzięki czemu mogę wam zdradzić kilka ciekawych niuansów z samego serca naszej gry. Turniej dla mnie nie ułożył się tak dobrze jak dla Filipa, gdyż odpadłem juz w ćwierćfinale z reprezentantem Grecji. Aczkolwiek nie wynik był dla mnie najważniejszą sprawą samego eventu. Najciekawiej wspominam spotkanie z tymi wszystkimi ludźmi równie zbzikowanymi co ja, z różnych nacji, z różnymi charakterami, ale z jednym zainteresowaniem do tej samej gry. Sprawiło mi to wiele frajdy i szkoda, że w tym roku nie powstała kolejna edycja zmagań.

Zanim udałem się do siedziby SI miałem trochę czasu na obejrzenie z zewnątrz stadionu West Hamu, który znajduje się praktycznie na przeciwko siedziby twórców gry. W popołudniowy dzień z klasyczną angielską mżawką spacerowałem sobie koło jednego z najładniejszych stadionów w Londynie. Mając z tyłu głowy, że już za chwilę zobaczę coś równie pięknego i zarazem ekscytującego. Nie mogłem sobie lepiej wymarzyć tego momentu. Udając się do samego centrum dowodzenia (kwatery głównej SI) myślałem tylko o tym, czy to, co zobaczę zamuruje mnie od środka, czy zostawi trochę na komunikację werbalną, a może jednak będę taką amebą, lub takim przysłowiowym Januszem.

Na szczęście nie pogrążyłem się w nostalgii, chociaż byłem wewnętrznie urzeczony tym co zobaczyłem. Wchodząc przez szklane drzwi, pierwszą rzeczą, która się rzucała w oczy to duże logo SI, a pod nim gablota ze wszystkimi edycjami Football Managera. Już wtedy wiedziałem, że to dopiero początek wrażeń. Następnie mijałem kolejne drzwi,i tym razem szklane, z napisem Football Menager i znalazłem się w pomieszczeniu biurowym. Nie było to jednak główne biuro gdzie 100 ludzi codziennie pracuje nad doskonaleniem aspektów gry, a raczej takie powitalne dla gości lub też wizytatorów. Od wejścia po lewej stronie znajdowały się dwie pary drzwi, a pierwsze prowadziły do łazienki (tak, nawet o tym tutaj będzie), która również miała swój specyficzny urok. Wchodząc do niej po prawej stronie znajdowały się wywieszone koszulki piłkarzy z ich autografami. Motyw koszulek przewija się praktycznie przez cały biurowiec. Niemniej te przykuły najbardziej moją uwagę, może dlatego, że się ich tam nie spodziewałem. Drugie drzwi to pokój dzienny (LivingRoom), miejsce odpoczynku i regeneracji pracowników, z minibarkiem oraz stołami barowymi, bilardem, konsolami i praktycznie wszystkim, co można sobie wymarzyć w miejscu pracy. Tam z uczestnikami spędziliśmy kilka godzin na dyskutowaniu o Football Managerze oraz już na samym końcu również tam poznaliśmy Miles’a i mogliśmy z nim wymienić kilka zdań.

Wracając jednak do samego zwiedzania SI, następnym pomieszczeniem jest główne miejsce pracy rozciągające się na kilkadziesiąt metrów i szerokości kilku metrów. Właśnie tam setki ludzi codziennie stawia czoła problemom, które są zgłaszane przez support. Nie jest to jednak takie miejsce jak w filmach. Nie znajdziemy tam szarych boksów z komputerami oraz blado świecącymi świetlówkami. Każde biurko mógłbym opisać jako indywidualność, jako symbol osoby, który identyfikuje się z właścicielem. Nie da się go pomylić z innym stanowiskiem, wygląda to trochę jak nasze twierdze FMowe, gdzie dla jednych to jest tylko specjalny kubek, dla innych szalik i koszulka, a dla jeszcze innych puchary i nagrody. Z tą różnicą, że w niektórych miejscach można było dłużej zastanawiać się czy to jest miejsce pracy, a może jednak moje własne miejsce do grania codziennego w FM. Niestety chciałbym wam opisać szczegółowo te biurka, ale z grzeczności zachowam to dla siebie. Taką prośbę mieli pracownicy SI i chciałbym ją uszanować.

Przechodząc dalej natrafiłem na główne miejsce rozgrywki, czyli dużą salę konferencyjną z widokiem na stadion West Hamu, gdzie spędziliśmy z uczestnikami najwięcej czasu. Właśnie tam rozgrywały się mecze pomiędzy nami i również tam na ścianach można było dostrzec koszulki z autografami. Obok sali znajdowało się chyba najważniejsze miejsce w całym biurowcu czyli officeroom samego Miles’aJacobson’a. Niestety, nie jestem w stanie zdradzić wam jako ono wyglądało, bo widziałem środek tylko przez ułamek sekundy.

Na tym kończy się wycieczka po siedzibie SI, mam nadzieje, że zaciekawiłem was tą krótką opowieścią, chętnie odpowiem na zadane pytania, zapraszam również na krótki film o samym turnieju oczami reprezentanta 🙂

Zapis wideo:

autor: Krzysztof Bogumił Pilarczyk „DobiFM”

Tags: ,

Related Article

2 Comments

vrc 8 lutego, 2020 at 7:39 pm

Piękna sprawa! Zazdroszczę 🙂

Krzysztof Bogumil Pilarczyk DobiFM 10 lutego, 2020 at 4:58 pm

Przepiękne wspomnienia mam właśnie stamtąd, bywałem na różnych eventach i turniejach. Aczkolwiek ten zapadnie mi najbardziej w pamięci 🙂

Leave a Comment